Fundacja IMJT Fundacja IMJT
wersja językowa: Fundacja IMJT Fundacja IMJT 
Strona główna  »  Aktualności  »  Dramat spotkania z innym

Dramat spotkania z innym

Dramat spotkania z innym. Późna fenomenologia wspólnoty Józefa Tischnera.
J. Tischner: Inny. Eseje o spotkaniu, Kraków 2017.
 
   Kolejny już raz dostajemy do rąk nową publikację tekstów księdza Tischnera. Tym razem chodzi o stosunkowo mało znane, późne analizy wydarzenia spotkania z innym człowiekiem. Na książkę składają się trzy eseje opublikowane oddzielnie przy różnych okazjach pod koniec życia autora. Niewątpliwie stanowią one logiczną całość, w ramach której poszczególne wątki analizy zostają rozwinięte i przeformułowane tak, jakby celem autora było pokazanie szerokiej perspektywy, która musi się zmieniać wraz ze zmianą pozycji uczestnika-obserwatora. Czy jednak można mówić tu o materiale składającym się na nową książkę, która musiałaby być przecież kontynuacją lub przekroczeniem problematyki Filozofii dramatu, a zwłaszcza Sporu o istnienie człowieka? Wydaje się, że omawiane eseje są raczej próbą uporządkowania poglądów autora na kluczowy temat filozofii dramatu, jakim jest wydarzenie spotkania. Nowością jest powrót do metody fenomenologicznej i przywrócenie jej podstawowej terminologii: intencjonalność, sens, obecność, horyzont, ja. Okazuje się, że spotkanie zbudowane jest na strukturze dialogicznej intencjonalności będącej rozwinięciem i przekształceniem intencjonalności poznawczej rządzącej poznaniem przedmiotowym. Tischner dokonuje tu więc połączenia filozofii dialogu z Husserlowską fenomenologią w taki sposób, by spotkanie zmierzało do stworzenia pewnej wspólnoty sensu poprzez zrozumienie odmiennej wizji świata, jaką zawsze przynosi ze sobą inny człowiek. Spotkanie w tym ujęciu ma charakter wybitnie horyzontalny – jest spotkaniem równorzędnych podmiotów - i nie pociąga za sobą jednostronnego etycznego zobowiązania otrzymującego sankcję z góry.
   W pierwszej części zatytułowanej Inny autor podejmuje na nowo problem wielokrotnie już analizowany, zwłaszcza w Filozofii dramatu. Tutaj chodzi mu jednak o wyłożenie aksjomatyki spotkania i ponownego dokonania pierwszych odsłon tak, jakby celem było szkolne zastosowanie metody fenomenologicznej. Przedstawienie centralnego problemu organizującego całą autorską filozofię dramatu służyć ma raczej sprawdzeniu aktualności wyników dawnej analizy niż poszukiwaniu nowej teorii spotkania (metafizyki spotkania). Ciekawy jest w tym kontekście jeszcze jeden powrót do Levinasa, który był największym wyzwaniem, a może nawet obsesją Tischnera. Tym razem jednak nie do metafizyki twarzy, ale do fenomenologii smakowania i zmysłowości (pieszczoty, bliskości itp.). Jest to więc powrót do Levinasa z książki Całość i Nieskończoność, gdzie nie ma jeszcze całego radykalizmu asymetrycznej relacji z drugim.
   Nie po raz pierwszy autor dokonuje połączenia fenomenologii i filozofii dialogu po to, by otworzyć możliwość fenomenologii dialogicznej, która opierałaby się na odmiennej intencjonalności, mianowicie intencjonalności dialogicznej (s.8). Jednocześnie wprowadza dwie nowe metafory: „trawienia świata” i „skrętu świadomości”, opisujące sposób indywidualnego doświadczania świata przez człowieka, który spotyka innych. Oryginalność tych gastrycznych metafor polega na ich naturalizmie odwołującym się do słynnego pojęcia „rozkoszowania się” (jouissance) Levinasa, o którym Tischner wielokrotnie pisał w swoich książkach. Chyba po raz pierwszy autor posunął się aż tak daleko w budowaniu metafory opartej na fizjologii ludzkiego ciała, opisując świadomość świata jako trawienie i niestrawności aż po „skręt kiszek”. Właśnie po sposobie trawienia świata mamy rozpoznawać innego w całej jego indywidualnej odmienności.
   Każdy z nas, mając odmienny zmysł smaku oraz inny apetyt, inaczej radzi sobie z konieczną, życiodajną konsumpcją świata. Jak pisze autor: Konkretna świadomość jest konkretnym skrętem, który tak „przekręca” świat, by stał się „strawny” dla człowieka, i tak wybiera „potrawy”, że ich część pozostaje niespożyta. (s. 16). To niewątpliwie ciekawy wątek spotkania, który pokazuje, że inny przynosi nie tyle samego siebie, swoje ja dialogiczne (abstrakcyjne i uniwersalne niczym ja transcendentalne), ile pewien sens świata uzyskany przez wgryzanie się w niego i przetrawienie jadalnej jego części. Inność przynajmniej w tym miejscu polegałaby na odmiennej dyspozycji do przyswajania treści pokarmowej świata, dzięki czemu jego przedstawienie i rozumienie jest za każdym razem indywidualne. W pewnym sensie każdy eksperymentuje z dostępnym materiałem wrażeń próbując pochłonąć nie tylko jak najwięcej znanej treści, ale także i to, co mogło uchodzić za niejadalne (niestrawne). Skręt świadomości może zatem sugerować także ból trawienia czegoś, co dotąd uchodziło za niejadalne lub nawet trujące. Na tym polegałaby więc także odmienność innego, że nosi w sobie nieporównywalny z innymi ból po eksperymencie konsumowania tego, czego inni nie odważyli się dotknąć.
    Intencjonalność dialogiczna polega również na tym, że poznaje się drugiego w spełnieniach i w jego brakach. Inny może być poznany nawet z cząstkowych manifestacji – gestów, zachowań, mowy – zwłaszcza kiedy potrafimy uchwycić styl i jakość jego prezentacji, a nie tylko samą komunikowaną treść. Bardziej podstawowy wymiar spotkania odkrywa się jednak poprzez rozpoznanie niedostatków i potrzeb innego, z których najważniejszą jest potrzeba spotkania z drugim człowiekiem. To z tej potrzeby kieruje się on w moją stronę. Idąc za metaforą trawienia, mówi Tischner wprost o potrzebie karmienia się drugim. Dialogiczność spotkania osiąga swój punkt kulminacyjny w ujawnieniu się potrzeby drugiego, którym można karmić swą dialogicznie intencjonalną świadomość. Drugi nie jest jednak takim samym pokarmem świadomości jak materialne otoczenie. Nie jest on po prostu osobliwym elementem świata, który trzeba sobie jakoś przyswoić. Chodzi tu o akt wyższego stopnia, ponieważ właściwym pokarmem staje się tutaj sama indywidualność drugiego, którą osiągnął on przyswajając sobie (trawiąc) świat. W tym sensie chodzi tu o pokarm innego rodzaju - o przetrawioną już przez innego materię świata. Karmiąc się drugim przejmuję po prostu jego rozumienie świata jako swoje i w ten sposób uzyskuję nową, szerszą perspektywę własnego rozumienia.
    Warto w tym miejscu zauważyć, że metafora „skrętu świadomości” całkowicie zastąpiła  metaforę twarzy, którą Tischner posługiwał się w swoich najważniejszych tekstach. Ta zamierzona rezygnacja z metafory twarzy[1] może świadczyć o ostatecznym odrzuceniu rygorystycznej etyki odpowiedzialności, która nie zostawia miejsca na spotkanie z drugim człowiekiem. Prawdopodobnie z tego powodu słowo „inny” pisane jest konsekwentnie z małej litery, co ustawia całą analizę na zasadniczo antropologicznej płaszczyźnie.
   Część druga jest rozwinięciem fenomenologii spotkania w kierunku wydarzenia mowy. Wstępnym etapem spotkania, które przełamało już strukturę intencjonalności przedmiotowej jest obecność innego wobec mnie. Jednak etapem właściwym, otwartym przez akt mowy jest postawienie mojej obecności wobec innego. Mowa innego, która jest zwróceniem się w moją stronę i zagadnięciem stawia mnie w pozycji uczestnika dramatu, budząc we mnie tzw. świadomość fronetyczną. Fronetyczna świadomość innego jest świadomością jego aksjologicznego Ja. Inny to nie tylko ktoś, kto się różni od wszystkiego i od wszystkich, inny to ktoś, kto w całej swej indywidualności i niepowtarzalności jest wartością otwartą na wartości. (s.47) Zagadnięcie to właściwy modus mowy w relacji dialogicznej a nie intencjonalnej. Inny w spotkaniu o charakterze dialogicznym staje się aksjologicznym ty, to znaczy jest moim równorzędnym partnerem. Jest to niewątpliwie nowość w zakresie analiz fenomenu spotkania, ponieważ wcześniej Tischner nie odrzucał jednoznacznie etycznej perspektywy Levinasa, która jakoś ciążyła nad jego koncepcją spotkania w dramacie. Przecież spotkanie było przez niego interpretowane jako doświadczenie nieszczęścia (biedy) drugiego, który budzi w nas bunt przeciw temu wszystkiemu, czego być nie powinno. Można  powiedzieć, że tym razem spotkanie uchwycone zostaje jako wielowymiarowy proces, który zmierza do zawiązania wspólnoty sensu. Wzajemność jest narastaniem obecności – mojej w tobie i twojej we mnie. To grozi utratą tożsamości. Zarazem jest nieustannym potwierdzeniem tożsamości. Przede wszystkim jednak odsłania coraz to głębsze warstwy uczestnictwa. (s. 60). I dalej: …uczestnictwo jest przede wszystkim uczestnictwem we „wspólnym sensie”, który się ukonstytuował. (s. 61)
    Część trzecia, zatytułowana Epizody sensu koncentruje się na postawionym już wcześniej pytaniu o to, jak powstaje wspólnota z innym człowiekiem. Także tutaj Tischner wraca do terminologii husserlowskiej stawiając wprost kwestię warunków konstytucji wspólnego my jako wspólnoty dialogicznej, a nie gnoseologicznej - tworzonej przez poznające podmioty. Rozróżnienie to nie jest jednak stosowane rygorystycznie, ponieważ, jak się okazuje, również wspólnota dialogiczna powstaje poprzez konstytucję wspólnego sensu. Autor pisze: Podstawową kategorią obecności i dramatu uobecnienia jest kategoria sensu. Dzięki innemu „rodzi się” nowy – inny – sens „świata”. (s.65-66).
    Subtelne przesunięcie metaforyki w stronę światła przejmującego funkcję metafory skrętu świadomości powoduje, że wydarzenie spotkania zostaje tu sprowadzone bardziej na grunt rozumienia niż przeżywania. Dramat spotkania przybiera zatem bardziej charakter zmagania o sensowność ludzkiego świata niż walki o etyczne czy metafizyczne zbawienie jednostki. Oczywiście jedno nie wyklucza drugiego, zwłaszcza kiedy właściwie uchwyci się tischnerowską koncepcję wspólnoty sensu. Rozumienie innego polega bowiem na wejściu w jego świat poprzez mowę, która przemienia się z mowy do- (kogoś) w mowę z- (kimś), a następnie w mowę dla- (drugiego). Wszystkie te etapy mowy (epizody sensu) określają charakter wspólnoty z drugim człowiekiem. Najwyższym poziomem wzajemności jest taka mowa, która służy drugiemu jako słowo przemieniające jego rzeczywistość. Inaczej mówiąc: chodzi tu o formę troski o drugiego i przejmowanie jego spraw, co ostatecznie oznacza okazywanie mu dobroci. Mowa dla drugiego ma moc sprawczą dlatego może być nazwana także po prostu czynieniem dobra. Tischner dokonuje tu połączenia metafory światła z sensem mowy i z dobrem, które na podobnej zasadzie rozprzestrzeniają się nie tracąc swej mocy. Tak jak światło jest warunkiem widzenia dla wszystkich, którzy posiadają wzrok tak samo sens i dobro służą wszystkim bez wyjątku jako warunki życia nigdy nie wyczerpując swych zasobów.
Eseje o spotkaniu niewątpliwie stanowią ważne uzupełnienie lektury podstawowych dzieł Tischnera. Jednocześnie potwierdzają odkrywaną dopiero po śmierci autora tezę, że jego podstawowym pytaniem było: jak musi być zbudowany podmiot, żeby był zdolny do wejścia w dialog z drugim i uczestniczenia w wydarzeniu spotkania? Odpowiedź na to pytanie jest kluczem do zrozumienia fenomenu wspólnoty, która dla autora jest przede wszystkim rzeczywistością duchową, a nie tylko formalną czy funkcjonalną. Oczywiście otwartą kwestią pozostaje, jak odróżnić te spotkania, które mają charakter prawdziwego wydarzenia zmieniającego obraz świata od tych, które pozostają trywialnym epizodem nic nie znaczącej codzienności.
Adam Hernas

Skrócona wersja recenzji ukazała się w numerze wakacyjnym Miesięcznika Znak. czytaj więcej
[1] Słowo twarz pojawia się wprawdzie w drugim eseju, ma tu jednak znaczenie sposób prezentowania się innego człowieka, a nie levinasowskiej epifanii twarzy Innego. Zob. s. 48.



Polecamy również

Praca nad ludzką nadzieją Wojciech Bonowicz
Od Boga filozofów do obecności Boga Jan Andrzej Kłoczowski OP
Europa po góralsku Łukasz Tischner
Solidarność dziś Antoni Szwed
Fundacja IMJT Fundacja IMJT
Dofinansowano ze środków Programu Archiwistyka Społeczna.
Fundacja IMJT
strony internetowe Webstar & PelcIT